Przejdź do treści

Marynarz z ORP Błyskawica

W tym roku na wakacje udało nam się z narzeczoną pojechać nad Morze Bałtyckie. Żadne miejsce nie działa na mnie tak kojąco. Piasek pod stopami, szum fal, dobra książka, powoli zachodzące za horyzont słońce, no i przede wszystkim wspaniałe towarzystwo. Choć rzeczywistość powoli i sukcesywnie zamazuje ten miniony relaks, to bardzo miło jest mi powrócić wspomnieniem do tamtych dni. Podczas pobytu nad Bałtykiem zwiedziliśmy kilka atrakcyjnych miejsc, między innymi Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Tam też nabrałem wielkiej ochoty, aby kupić sobie jakąś pamiątkę.

Mój wybór padł na książkę Jan Bednarz – Marynarz z ORP Błyskawica. Tematyka bardzo mi odpowiadała, więc z przyjemnością wyjąłem z portfela banknot o nominale 20 zł. Książka przeleżała sobie w torbie do czasu powrotu z wakacji. W domu, po rozpakowaniu walizek książkę położyłem sobie na stoliku przy łóżku i wieczorem zacząłem ją czytać. Przystępna forma oraz ciekawa zawartość pochłonęła mnie na kilka dni. Przystępność to również zasługa tłumacza – Kariny Kowalskiej (książka w oryginale została wydana w języku angielskim).

Opowieść o życiu zupełnie zwykłego człowieka – tak czytamy na początku publikacji. W czasach Drugiej Wojny świat miał niezliczoną ilość żołnierzy. Część z nich doświadczyła prawdziwego piekła. Z częścią los obszedł się łagodniej. Wielu walczyło, wielu poległo w boju – często na obcej ziemi. Fakt, że ktoś został kombatantem ówcześnie nie było czymś wyjątkowym. Z drugiej jednak strony osoby te mogły zwać się szczęśliwcami. Możliwe, że to stąd wziął się wstęp autora. Nie ma bowiem fajerwerków niczym z filmu akcji. Jest za to życie, które warte jest wspomnienia. Ponieważ dzisiaj opowieść o życiu zupełnie zwykłego człowieka jest czymś niezwykłym.

Opublikowano wKsiążkaRecenzja

Napisz pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *