Skip to content

Tag: przemyślenia

Miniatury w muzeach

Tak sobie siedzę i myślę nad znalezieniem interesującego tematu na nowy wpis. Długo nic, aż w końcu pomysł przyszedł do mnie podczas oglądania zdjęć z wakacji. W zeszłym roku zwiedziłem m.in. bunkier – schron kolejowy w Konewce, niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego w woj. łódzkim. W miejscach tego typu znajduje się coś, co zawsze przykuwało moją uwagę. Mianowicie nawiązujące tematyką modele redukcyjne, które są tam eksponowane. Postanowiłem podzielić się z Wami swoimi rozmyśleniami na ten temat.

 

Papier vs Plastik

Modelarstwo redukcyjne jest szerokim zagadnieniem. Można tworzyć modele z przeróżnych materiałów. Są takie wykonywane z zapałek, metalu, czy drewna. Niemniej istnieją dwa fronty, które wyróżniają się na tle całego podziału: modele plastikowe oraz kartonowe. I dzisiaj, na arenie, odbędzie się starcie tych dwóch mistrzów. Obie strony są silniejsze w jednych a słabsze w innych płaszczyznach . Obie zrzeszają masy dopingujących fanów. Obie, mimo wielu lat, potrafią uczyć i bawić.

Fenomen ZTS Plastyk

Prawie każdy polski modelarz (a przynajmniej ten starszej daty) sklejał w swojej karierze miniatury samolotów kultowego Łosia, Czapli czy Karasia, wyprodukowane przez ZTS Plastyk. Pruszkowska firma założona w 1945 roku jest najstarszą tego typu działalnością w naszym kraju. Jak zmieniła się jakość ich modeli na przestrzeni lat? Specjalnie dla Was cofnąłem się moim wehikułem czasu do lat 70-tych i zdobyłem model Jak-1M. Było ciężko, ale udało się! Dużo łatwiej poszło z zakupem teraźniejszej edycji tego modelu. Rozsiądźcie się wygodnie i sami popatrzcie, bo ja oczom nie wierzę!

Modelarstwo Wirtualne

Czas płynie nieubłaganie. Narzuca on swoje tempo, nie czekając na nikogo. Niestrudzenie dotrzymuje mu kroku postęp technologiczny, który wciąż wyznacza nowe trendy. To, co jeszcze 15 lat temu wydawało się nieprawdopodobne, dziś jest na porządku dziennym. By utrzymać się na powierzchni, nie ma miejsca na sentymenty. Dotyczy to również modelarstwa. Od lat firmy zajmujące się produkcją i sprzedażą modeli wylewają siódme poty, by zachęcić osoby (przede wszystkim młodsze) do wejścia w ten piękny, redukcyjny świat.

Boże Narodzenie

lewmorskiŚwięta Bożego Narodzenia to jedne z ważniejszych dni w roku (nie tylko dla osób wierzących). Dla każdego potrafią znaczyć coś innego. Dla jednych jest to religijne przeżycie, dla innych czas zadumy. Spotkanie z najbliższymi, potrawy których nie jemy na co dzień, choinka, prezenty. Ale nie do końca jest tak, jak być powinno. Wydaje się, że doczekaliśmy czasów, w których Bóg zamiast się rodzić, ginie. Zmęczeni codziennością nie mamy ochoty na spotkania, przygotowywania, sprzątanie. Mamy dość reklam, z roku na rok tych samych filmów w telewizji, tłumu ludzi w sklepach, ogólnego zgiełku. Wyobraźmy sobie jednak, że jesteśmy wyrwani z rodzinnego domu, nie mamy zastawionego stołu (ba, nawet kromki chleba!). Nie mamy pewności co będzie jutro. Czy bliskie osoby na które spoglądamy przeżyją kolejny dzień? Czy my przeżyjemy? Oto święta w okresie II Wojny Światowej.

Wspomnienia o sklepie modelarskim

lewmorskiWczesnowiosenny, słoneczny dzień. Wraz z przyjacielem stoimy na przystanku przy ul. Broniewskiego w Łodzi. Jestem podekscytowany i zniecierpliwiony. Długo coś nie przyjeżdża. W końcu jest! Stary Ikarus z numerem 95. Wsiadamy.  Na przystanku przy skrzyżowaniu Dąbrowskiego i Kilińskiego moja wyobraźnia próbuje mi zobrazować miejsce, do którego zmierzamy. Niestety z marnym skutkiem. Nie wiem, czego się spodziewać. Droga mija zadziwiająco szybko i po chwili przyszedł czas by wysiadać przy ulicy Struga. “To tu, zaraz za zakrętem”. Faktycznie, tuż za rogiem otwieramy drzwi i wchodzimy. Mój Boże! Pełne półki, szklane gabloty, sztuczne oświetlenie i ten zapach! Po prawej dostrzegam pięknie wykonany model amerykańskiego krążownika Helena. Nade mną wisi ogromny model niemieckiego samolotu Me-323. Modele kartonowe i plastikowe. Farby i pędzelki. Ależ bym chciał to wszystko mieć! Wychodzę skołowany i uśmiechnięty, w dłoniach ściskając egzemplarz Małego Modelarza. Żółta, malowana okładka, a na niej napis “francuski okręt liniowy RICHELIEU”.

Novina!

lewmorskiNiewiele spadło liści z drzew, od czasu gdy skończyłem 32 lata. Z tej okazji mój pokręcony umysł postanowił podsunąć mi kilka wspomnień z lat młodzieńczych. Były to czasy beztroski, zabawy, nauki. Czasy, w których nie miałem jeszcze komputera, a mimo to bawiłem się świetnie grając w strategiczne gry planszowe z moim śp. przyjacielem. Moją ulubioną grą był “Kryptonim: Lew Morski”, wydawnictwa Novina. Jeżeli miałbym z czymś identyfikować swoje młodzieńcze lata, to właśnie z tą grą.