Skip to content

Polscy spadochroniarze 1939-1945 – Piotr Witkowski

isu152Na książkę tą trafiłem w jednym z hipermarketów w Łodzi. Mając na względzie zainteresowanie żołnierzami Cichociemnych, zakupiłem ową pozycję. Trochę rozczarowałem się w domu, ponieważ o Cichociemnych jest tam zaledwie wzmianka. Książka poświęcona jest przede wszystkim 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej (w skrócie SBS) oraz Samodzielnej Kompanii Grenadierów (w skrócie SKG). Niemniej podczas lektury, początkowe rozczarowanie przeistoczyło się w duże zainteresowanie.

Z reguły nie czytam tego typu książek. Mam duże problemy z przyswajaniem historycznych pozycji, będących natłokiem informacji, nazwisk i dat. Bardziej trafia do mnie tekst pisany swobodnie niż technicznie. Przez to niektóre rozdziały traktowałem pobieżnie. Z kolei inne pochłaniały mnie bez reszty. I to jest podstawowa zaleta tej książki. Każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. Oczywiście o ile w ogóle zainteresowany jest przedstawionym tematem.

A jeżeli chodzi o temat – został on bardzo szczegółowo potraktowany. Znajdziemy tu między innymi: genezę wojsk desantu powietrznego, charakterystykę 1 SBS oraz SKG (powstanie, szkolenie, umundurowanie, użycie bojowe). Jest tego oczywiście o wiele więcej, wszystko wyczerpująco opisane. Aby jeszcze bardziej zachęcić Was do lektury, przedstawię po krótce niektóre z rozdziałów. Tekst ma ogólnie charakter bardziej streszczenia niż recenzji. Myślę jednak, że nie potrzeba dodatkowej zachęty, by sięgnąć po to opracowanie.

Na początku książki możemy poczytać o historii spadochronu oraz o jego coraz szerszym wykorzystywaniu w działaniach bojowych. Znajdziemy tu informacje o doświadczeniach różnych armii w tworzeniu wojsk spadochronowych (m.in. Związku Sowieckiego, Niemiec, Francji, Włoch oraz Polski).

W dalszej części znajduje się geneza powstania polskiej formacji SBS. Dzięki Generałowi Stanisławowi Sosabowskiemu, powstała pierwsza w historii Wojska Polskiego jednostka spadochronowa. Sam życiorys gen. Sosabowskiego jest niezwykle barwny ale i nieszczęśliwy. Dzieje SBS również nie były łatwe. Ze względu na braki uzupełnień, do jednostki trafiali np. ludzie z Bliskiego Wschodu, jeszcze niedawno przebywający w sowieckich łagrach. Tylko dzięki specjalnie opracowanemu programowi szkolenia, w ciągu pół roku stali się oni pełnowartościowymi żołnierzami polskiej jednostki spadochronowej. Tutaj ciekawostka –  zdarzył się również werbunek całego zespołu orkiestry wojskowej (łącznie z instrumentami!).

Historia sztandaru 1 SBS jest nie mniej interesująca niż dzieje samej brygady. Realizatorem pomysłu jego wykonania był kpt. dypl. sap. Maciej Kalenkiewicz “Kotwicz”. Po skoku do okupowanej Polski jako Cichociemny, przekazał życzenie dowódcy SBS dotyczące otrzymania sztandaru z kraju. Wkrótce powołano komitet, a sam sztandar ukończono w 1942 roku i poświęcono potajemnie w kościele Panien Kanoniczek przy placu Teatralnym w Warszawie. Udało się go przetransportować do Wielkiej Brytanii dopiero w 1944 roku, w ramach operacji “Most I”.

Rozdział o szkoleniach w 1 SBS przyciągnął dużo mojej uwagi. Ze względu na nieprzewidywalność warunków i zdarzeń, jakie mogły czekać ich na polu walki, żołnierze musieli być w stanie sprostać każdemu zadaniu, jakie tylko można sobie wyobrazić. Dlatego też obszar szkoleń był bardzo rozległy. Między innymi przeprowadzano kursy: spadochronowe, wychowania fizycznego, strzeleckie, ju-jitsu, walk konspiracyjnych oraz wspinaczkowe. W rozdziale tym znajdziemy również wzmiankę o tragicznych wypadkach spadochronowych.

Również niezwykle interesujący jest szczegółowy opis użycia bojowego Brygady Spadochronowej w największej w historii operacji desantowej – “Market-Gadren”. Ta militarna klęska doczekała się ekranizacji w filmie reżyserii Richarda Attenborough pod tytułem “O jeden most za daleko”. Niestety pomimo sprzeciwów (jak się później okazało – słusznych) gen. Sosabowskiego dla tej kampanii, stał się on później kozłem ofiarnym jej niepowodzenia. Dowództwo brytyjskie nie ustawało w staraniach, by pozbyć się niewygodnego generała. Posunęli się również do rozpowszechnienia insynuacji, że niepowodzenia pod Arnhem były w dużej mierze przyczyną niesubordynacji i braku chęci współpracy ze strony dowódcy polskiej brygady oraz nieudolności polskich żołnierzy. Kłamstwa Brytyjczyków spowodowały degradację gen. Sosabowskiego do stanowiska inspektora Jednostek Dyspozycyjnych (sił pełniących służbę policyjną). Po wojnie zmuszony był do pracy fizycznej, w tym jako magazynier w fabryce urządzeń elektrycznych. Pełna rehabilitacja 1 SBS oraz gen. Sosabowskiego nastąpiła dopiero po 62 latach.

Dalsza część książki to opis Samodzielnej Kompanii Grenadierów. To historia prawdziwych komandosów. Począwszy od genezy, pion wojskowy, szkolenia, po okres alarmowy i przedbojowy. Czytając o szkoleniach (podzielonych na indywidualne oraz grupowe), miałem odczucia jak przy oglądaniu amerykańskich filmów akcji. Od początku starano się przygotowywać żołnierzy do właściwego dla nich sposobu przerzutu na pole walki, czyli do skoków spadochronowych. Jedną z umiejętności oddziału miało też być ponadprzeciętne strzelanie z broni palnej. Przyszli dywersanci musieli również umieć posługiwać się materiałami wybuchowymi.

Głównie dzięki zasługom mjr. Galinata-Zaremby, kompania charakteryzowała się wysokim morale i świadomością elitarności. Była złożona przede wszystkim z osobników typu żołnierza-zawadiaki, skorych do bitki, ale zarazem śmiałych, odważnych i wykazujących się opanowaniem przy wykonywaniu zadań. Żołnierze Ci tworzyli zgrany i zżyty ze sobą zespół, zwłaszcza wewnątrz tzw. “piątek” (kadrowo oraz ilościowo optymalne składy grup).

Z szerokiego opisu jednostki SKG najbardziej w pamięć zapadły mi dwie ciekawostki. Pierwsza dotyczy ćwiczenia o nazwie “Bouquet”, zorganizowanego przez Brytyjczyków w hrabstwie Sussex. Dla upodobnienia warunków ćwiczeń do tych, jakie można spotkać po skoku we Francji, rozpowszechniono wśród mieszkańców i policji hrabstwa wiadomość o lądowaniu niemieckich spadochroniarzy-dywersantów. W wyniku nie poinformowania ludności, że są to tylko ćwiczenia, omal doszło do tragedii. Zdarzały się przypadki oblewania polskich żołnierzy wrzątkiem, walki wręcz, wiązania ich itp. Nie pomagał fakt, że wielu żołnierzy nie znało dobrze języka angielskiego. Honor jednostki uratował w drugim dniu manewrów por. Stępień, któremu udało się zebrać 4 “piątki” i odjechać porwanym autokarem od miejscowości Lewes, którą zdobył wraz z całą obsadą komendy policji. Po tym wyczynie długo krążyły plotki o Polakach, którzy podstępem zdobyli miasto.

Druga z ciekawostek dotyczy przybycia dywizji kanadyjskiej do miejsca stacjonowania naszej brygady. Kanadyjczycy chcąc nawiązać bliższe kontakty z miejscowymi dziewczętami, wdali się w awanturę z polskimi grenadierami. W jednym z pubów siedzących tam “piątki” Polaków zaczepiła piątka żołnierzy kanadyjskich. Po szeregu słownych zaczepek, Polacy zgodzili się stanąć do walki. Stawiali jednak warunek, by Kanadyjczycy podwoili swoje siły, gdyż wtedy szanse będą wyrównane. Przyjmując wyzwanie, Kanadyjczycy znaleźli pięciu chętnych kolegów. Obie grupy starły się ze sobą. Walka trwała około 2-3 minut, po czym na ulicę wypadła główna szyba wystawowa pubu, a za nią dziesięciu Kanadyjczyków.

Ostatni rozdział książki autor poświęcił hipotezie użycia polskich jednostek spadochronowych w okupowanym kraju. Z uwagi na opieszałość i notoryczne odrzucanie przez Brytyjczyków wsparcia m.in jednostek SKG dla Powstania Warszawskiego, ostatecznie pomoc ta nie doszła do skutku. Poza brakiem przychylności aliantów dochodził fakt, że operacje desantowe ze względu na swoją złożoność, wymagają dużych przygotowań oraz przychylności kilku czynników. Z uwagi na klęskę operacji “Market-Garden”, która była przeprowadzona w dużo lepszych warunkach, przy ogromnym wsparciu własnych wojsk można wywnioskować, że przerzut wojsk spadochronowych do okupowanej Warszawy, mógłby okazać się katastrofą.

 

Published inOgólneRecenzja

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.